2 Sie

Dieta garściowa – jedz z miski natury

Filozof Diogenes, jak powszechnie wiadomo, miał w pogardzie dorobek materialny ludzkości i mieszkał w beczce. Mnie znany jest fakt, że przez pewien czas miał kubek. Wyrzucił go jednak, zobaczywszy dziecko pijące ze złożonych dłoni. Diogenesowe podejście ma sens w kontekście medycyny starożytnych Indii, Ayurwedy: lekarz zaleca nie tylko co jeść, ale też – ile. Popularne są dosyć enigmatyczne rady, żeby w jednej trzeciej wypełniać żołądek płynem, w jednej trzeciej – pokarmem stałym, a resztę zostawić pustą.

Głównym założeniem diety garściowej jest, że jemy za dużo i w pośpiechu, przez co żołądek się rozciąga, nakręcając spiralę głodu i opychania się. Tymczasem jednorazowo powinniśmy jeść nie więcej niż mieści się nam w złożonych w miseczkę rękach (lub tyle ile na oko zajmuje zaciśnięta dłoń). Niewątpliwą zaletą takiego podejścia jest fakt, że miarkę każdy ma przy sobie (odpada liczenie kalorii). Należy więc jeść mniej, a częściej. W praktyce jest to pięć posiłkow oddzielonych przerwami około 3 godzin, podczas których zaleca się pić czystą wodę.

Dieta wydaje się prosta, ale boleśnie uderza w dwa przyzwyczajenia nowoczesnego, prowadzącego siedzący tryb życia człowieka – napychanie się z powodu braku czasu na jedzenie przez długi dzień pracy i podjadanie przez cały dzień.