1 Mar

Pogromca mitów o żywieniu (część III)

Cykl „Dieta nie dieta” nie jest dietą potocznie rozumianą.Nie schudniesz przy pomocy tych rad w 2 tygodnie, ani 2 miesiące. Nie mam też obaw, że komuś stanie się krzywda, bo jedząc zbilansowane jedzenie krzywdy zrobić sobie nie można. To o czym mówię w tym cyklu to raczej nawyki zdrowego odżywiania – a nie odchudzania. Oczywiście mają też długofalowe skutki dla wagi. Organizm mający wszystkie substancje nie będzie szukał ponad potrzebę. Głód będzie inny – znośny. Nie będzie problemu magazynowania i poprawi się metabolizm. Ale to program na długi czas.

Powiem coś o tym z mojego doświadczenia. 99% tego co jem to nisko przetworzone produkty. Dieta oparta jest o kasze i strączkowce, czasem pieczywo razowe (a i pszenne też, ale z bezpiecznych źródeł). Potem jadą owoce i warzywa. Średnio zjadam kilogram surowych warzyw i owoców (jabłka i owoce sezonowe w wielkich ilościach, kiszona kapusta, marchew). Tłuszcze; nie oszczędzam na maśle (z bazaru, naturalne niepasteryzowane) oliwie z oliwek, smalcu (tylko na tym smażę, gdyż nie wydziela toksyn jak olej). Używam kilkunastu różnych przypraw, chrzanu i innych (chrzan naturalny a nie ze sklepu) dodatków. Piję piwo (własnej roboty, niewiele), uwielbiam espresso, yerba mate, mieszanki ziołowe, herbatę zieloną i pu-erh. Mięsa jem bardzo mało, 1-2 na tydzień, ryb też, ale tylko dlatego, że w Krakowie nie ma ryb dobrej jakości. Do tego dochodzą koktajle owocowe z mielonym siemieniem lnianym dynią, a ostatnio wiesiołkiem. Nie bronię sobie czekolady (ale tylko 90% kakao), mleka, śmietany (prosto od krowy).

Nie mieszam tego czego nie wolno i zachowuję umiar tam gdzie trzeba.

To jest proste, nie wymaga dodatkowych nakładów finansowych, tylko zmienienia nawyków kupowania. Żywność powinna być wysokiej jakości, nie zatruta. Im bliżej tego ideału tym lepiej poradzi sobie z nią organizm. Ze swojej diety wyeliminowałem większość tego co można kupić w sklepie i znalazłem lepsze substytuty. Efekt: nie mam problemu z wagą choć mam skłonności do przybierania na niej i JEDZENIE JEST FUN

PS

Zrobiłem eksperyment – brązowy ryż firmy Kupiec kiełkuje, nie wiem jak inne.

Similar Posts:

    Nie ma podobnych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *