O doniosłości starannego żucia
Wszyscy pamiętamy z lekcji biologii, że proces trawienia zaczyna się już w ustach, gdzie pożywienie jest „rozdrabniane i mieszane ze śliną”.
Niestety, o ile gotowanie ciągle ma status sztuki, o tyle jedzenie nie jest już nawet rytuałem. Jemy w pośpiechu, nierzadko we wcale niemetaforycznym biegu. Często zamiast z rodziną spożywamy posiłki w towarzystwie komputera albo telewizora. Takie warunki nie zachęcają do celebrowania tej drobnej, ale kluczowej dla zdrowia przyjemności, jaką jest smakowanie i żucie posiłku.
Jak twierdziły nasze prababki, a potwierdzają lekarze medycyny chińskiej, podjęcie drobnego wysiłku, by jeść wolniej, zawsze się opłaca.
Po pierwsze, jedząc dłużej – jemy mniej. Sygnały z żołądka mają czas, by dotrzeć do mózgu, a ten przestaje wysyłać sygnały głodu skłaniające nas do podjadania jednocześnie znienawidzonych i ukochanych batoników. Łatwiej jest jeść mniej.
Po drugie, jedzenie dokładnie pogryzione trawi się o wiele łatwiej, dzięki czemu układ pokarmowy lepiej wchłania substancje odżywcze, a łapczywie odgryzione kęsy nie zalegają boleśnie w żołądku.
Po trzecie – im wolniej, tym więcej przyjemności. Warto się kulinarnie dopieścić.
Staranne żucie twoim sprzymierzeńcem w walce z nadwagą!
